Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego
Z życia sieci...

Godne Przeżywanie Trzeciego Wieku

Rozmowa z  Panią Krystyną Wawrowską – opiekunem Klubu Seniora z Rodziny Kolpinga w Gdańsku – Żabi Kruk

- Kiedy Wasza Rodzina zaczęła prowadzić działalność dla seniorów i jak doszło do powstania Klubu Seniora?

Jako Rodzina Kolpinga prowadzimy działalność już od kilkunastu lat, dokładnie od roku 1996. Najpierw zajmowaliśmy się młodzieżą, przy parafii mieliśmy taką namiastkę świetlicy. Nie mamy takich warunków, żeby prowadzić szeroką działalność, więc prowadziliśmy tak, jak umieliśmy. Nawiązaliśmy kontakty z Rodziną Kolpinga w Gelsenkirchen. Nasi partnerzy z Niemiec przyjeżdżali do nas, więc mieliśmy okazję do wymiany doświadczeń. I w końcu wpadłam na pomysł, żeby przy naszej Rodzinie Kolpinga utworzyć Klub Seniora. Chciałam, żeby można było pomóc ludziom w starszym wieku. Nie było właściwie do tej pory mowy o tym, aby prowadzić kompleksowe działania dla seniorów. Pod hasłem „O godne przeżywanie Trzeciego Wieku” i „Senior mówi własnym głosem” zaczęliśmy organizować Klub Seniora. Chodziło nam o to, by seniorzy włączali się w różne sprawy, nie tylko w taki zwykły rytm życia parafii, ale i szersze działania. Z perspektywy czasu patrząc, uważam, że był to strzał w dziesiątkę.

- A skąd wzięły się osoby? Czy byli to członkowie Rodziny Kolpinga.

Gdy rozpoczęliśmy aktywne działania, znalazło się bardzo wiele osób chętnych do uczestniczenia w nich. Kiedy okazało się, że organizujemy wycieczki, wyjścia do kina, spotkania z lekarzami specjalistami, z psychologami, zgłaszało się wiele osób. Każdego roku organizowaliśmy 3 czy 4 wycieczki do różnych miejsc. Czasem były to znane regiony, a jednak z wielką chęcią osoby jechały na nowo odkrywać te małe ojczyzny. Pełen autokar. 50 osób zawsze. I były to wycieczki nie tylko dla seniorów z naszej parafii. Zgłaszały się także osoby z innych dzielnic miasta. Często brakowało miejsc. Czasami myśleliśmy, żeby zorganizować dwa autokary.

- Skąd tylu chętnych na wycieczki i dlaczego Wasze wycieczki są tak popularne?

Zawsze około dwóch miesięcy wcześniej informacja o wycieczkach była ogłaszana w naszej parafii. Znajomi zapraszali znajomych. Poza tym były to i będę najtańsze wycieczki. Co roku składamy bowiem oferty o dotację do różnych urzędów w mieście. Od 2005 r. każdego roku otrzymywaliśmy dofinansowanie. Może urzędnicy już trochę poznali naszą działalność, a równocześnie też może dobrze uzasadniamy nasze potrzeby i działania, bo wcale nie jest trudno uzyskać dofinansowanie. Zazwyczaj nie żądaliśmy zbyt wiele, dlatego w urzędzie przyznawano nam często prawie całą kwotę, o którą się staraliśmy. Te wycieczki były naprawdę tanie. Z dotacji mogliśmy opłacić autokar. Wpłaty uczestników stanowiły wkład własny do projektu. Te pieniądze były przeznaczone na bilety wstępów i zwiedzanie. Taka jednodniowa wycieczka autokarowa kosztowała zazwyczaj dla członków Rodziny Kolpinga 15 zł lub 20 zł, dla pozostałych zwykle o 5 zł więcej. Niektóre osoby mówią, że to za mało i są gotowe płacić nawet więcej.

- A kto przygotowuje Wasze projekty?

Nauczyłam się przygotowywać je samodzielnie. Koleżanka mi pomaga. Na początku nie było łatwo. Ale przekonałam się, że to jednak nic trudnego. W składaniu projektów, ofert do urzędów najważniejszą rzeczą jest, żeby wszystko dobrze umotywować. Zgodnie z obowiązującymi wytycznymi. No i zgodnie z istniejącymi potrzebami. Raz nawet napisałam dodatkowe pisemko, czym są te wycieczki dla starszych ludzi. Dostać środki finansowe z Departamentu Zdrowia akurat na wycieczki – nie było łatwo, ale jednak się udało.

- Ile wycieczek do tej pory udało się zorganizować?

Od 2005 roku zorganizowaliśmy do tej pory 17 wycieczek. Podczas każdej z wycieczek zwiedzaliśmy 4 lub 5 miejscowości, zazwyczaj na Pomorzu lub Warmii. Na swoim koncie mamy dotychczas około 70 miejscowości. Są miejsca całkiem blisko nas, które powinniśmy znać. Byliśmy np. w pobliskim Straszynie. Tam ksiądz prezes naszej Rodziny wybudował kościół. Pojechaliśmy zobaczyć.

- A kto wybiera cel wycieczek i ustala ich program?

W naszej Rodzinie Kolpinga jest przewodniczka. Wspaniała przewodniczka, która bardzo solidnie przygotowuje się do każdego wyjazdu. Mamy też Pana, który z wielkim zamiłowaniem wyznacza trasy wycieczek. Na miejscu zamawiamy przewodników. Chodzi nam o to, żeby jak najwięcej korzystać z tego, co jest oferowane. Dzięki wspólnym wyjazdom i wspólnym działaniom my się bardzo integrujemy, jesteśmy coraz bardziej z sobą zżyci.

-A jaki jest średni wiek Waszego seniora?

Średni wiek to 70 lat, choć ostatnio oprócz starszych ludzi włączyło się do naszej działalności także kilka młodszy osób. Stało się tak, ponieważ rodzice zachęcili swoje dorosłe dzieci do działania. Mamy więc też osoby w wieku 50-60 lat. Ale my, starsi ludzie, mamy tyle sił, tyle żywiołowości w sobie, że jesteśmy w stanie pokonać największe nawet przeszkody. Np. Pojechaliśmy do Łeby, ponieważ chcieliśmy się spotkać z księdzem prezesem, którego darzymy ogromną sympatią. Było nas około 50 osób. Ksiądz nas przyjął bardzo serdecznie, opowiadał nam o Kolpingu. To było nasze pierwsze spotkanie z prezesem. W programie była też wycieczka na wydmy. Jedna z pań, 80 – latka, to prawie wbiegła na te wydmy. Również nasz ksiądz prezes nam pomaga. Czasami z nami jeździ. Jest wspaniały.

- Jakich profesji są Wasi seniorzy?

Są to osoby bardzo różnych profesji. Niektóre osoby pracowały w biurach. Są osoby z wyższym wykształceniem: księgowa, kilku inżynierów, nauczycielki. Więcej kobiet. Około 2/3 naszych seniorów stanowią kobiety. Jest też pani, która była w obozie koncentracyjnym. Ona jest osobą, która tak wiele przeżyła, a ma tyle pogody i chęci życia w sobie.

- Jakie inne działania dla seniorów jeszcze prowadzicie?

Mamy spotkania z psychologiem, ćwiczenia terapeutyczne, chodzimy z kijkami („Nordic Wal king”).

- Są spotkania z psychologiem -bardzo cenne, ale ze względów finansowych nie stać  nas na większa ich liczbę. W tym roku były dwa. W przyszłym tygodniu mamy kolejne spotkanie. Pani psycholog prowadzi z nami świetne ćwiczenia. Poddałam jej taką myśl, żeby to były ćwiczenia wspomagające pamięć. I zorganizowała to wspaniale. Dała nam nawet zeszyty ćwiczeń, które wypełnialiśmy w domu.
O, proszę popatrzeć na zdjęcia w kronice:
Oprócz wycieczek także chodzimy z kijkami - Nordic Walking

Ta Pani ma 85 lat. Codziennie maszeruje 10 km z kijkami - 5 przed południem, a 5 popołudniu.

Tu mamy spotkanie z terapeutami. Ćwiczenia odbywają się w salce przy parafii, a ostatnio bezpłatnie użyczają nam salę w szkole.

O, tu płyniemy tramwajem wodnym.

A tu są nasze pamiątki ze spotkania  jubileuszowego w Rodzinie Kolpinga w św. Wojciechu. Prawie wszyscy uczestnicy wpisali się do naszej kroniki. To jest wielka pamiątka dla nas.

- Ta działalność musi sprawiać Pani wiele radości.

Jest wiele chwil radości, ale największym sukcesem jest to, że się zaprzyjaźniliśmy. Bardzo się zintegrowaliśmy. A przecież kiedyś w ogóle się nie znaliśmy, mimo że jesteśmy z tej samej parafii. Kiedyś przechodziliśmy obok siebie, a teraz się witamy, spotykamy. Naprawdę się poznaliśmy. To jest coś wspaniałego. Siedzimy sobie przy stole, przy cieście własnej roboty, długo rozmawiamy. Spotykamy się po to, żeby właśnie wyrwać się z tej samotności.

- Co jest Waszym największym osiągnięciem?

Najbardziej zależało nam na tym, żeby zintegrować całą grupę. Często o starszych ludziach się nie myśli. Najczęściej tworzy się świetlicę. Wiele organizacji zajmuje się młodzieżą, dziećmi, natomiast seniorami mało kto się interesuje. Z jednej strony wyrwanie ich z tej samotności, a z drugiej to, że się o nich troszczy jest bardzo ważne. Ci starsi ludzie pozostawali na marginesie, przychodzili do Kościoła, siedzieli w domu, nie mieli okazji, aby wspólnie gdzieś wyjechać. Trzeba było, żeby się zintegrowali. I to jest nasze największe osiągnięcie.

Dziś jest tak, że każda starsza osoba ma swoją nieco młodszą opiekunkę, mniej kulejącą :), która nią się zajmuje. Nikt nie jest pozostawiony sam sobie.

- A jak czują się seniorzy w Waszym Klubie? Jaki wpływ na ich samopoczucie mają te działania?

Optymizm, integracja, wycieczki, wspólne przeżywanie powoduje to, że seniorzy czują się o wiele lepiej. Niektóre osoby przed wyjazdem, miały wątpliwości czy dadzą radę. Ale były w stanie pokonać swój strach. Ta troska o godne przeżywanie trzeciego wieku jest również w tym, że ci ludzie sprawdzają siebie w różnych sytuacjach. Samo pokonywanie schodów w różnych budynkach sprawia im niejednokrotnie trudność, ale daję radę i idą dalej. W Licheniu nasze panie z chóru siedziały na podwórku i śpiewały do pierwszej w nocy. Sąsiedzi na drugi dzień przyszli do nas i to nie ze skargą, ale z  podziękowaniem, że mogli słyszeć tak piękne śpiewy. To wielka radość.

- A czy dzięki Waszym działaniom Rodzina Kolpinga się powiększyła.


Tak. Na początku w stowarzyszeniu było 15 osób. Obecnie już jest 30 i kolejne osoby chcą się do nas zapisać. Mamy wielu sympatyków, co jest widoczne w czasie wycieczek oraz różnych ciekawych spotkań.
Staramy się też propagować ideę Kolpinga w Klubie Seniora. Chcę zebrać wszystkie myśli bł. Kolpinga, które były m.in. publikowane w Biuletynach i skserować dla każdego członka Klubu. Są to naprawdę wspaniałe myśli. Na razie zamieszczam je na tablicy informacyjnej w naszym klubie, wraz z innymi informacjami o Adolphie Kolpingu.

- Czy podczas pierwszego takiego przedsięwzięcia nie bała się Pani, że będzie niewielu chętnych?

Trochę się bałam. Ale wszystko genialnie się sprawdziło.

- A jakie są Wasze plany na przyszłość?

Mamy dużo planów. Na pewno będziemy składać oferty projektowe. Każdego roku składamy do innego urzędu m.in. Departamentu Zdrowia, Urzędu Miejskiego, Urzędu Wojewódzkiego. W przyszłym roku chcemy złożyć ponownie do Urzędu Wojewódzkiego, bo oni chętnie nam przyznają dofinansowanie. Ale gdyby nawet nie było dofinansowania, to i tak zorganizowalibyśmy wspólne wyjazdy, gdyż cieszą się one wielką popularnością.

- Co by Pani przekazała Rodzinom Kolpinga, które boją się takiej aktywności, boją się odpowiedzialności także finansowej, bo dotacje uzyskane na działania przecież trzeba rozliczyć?

Wiadomo, że na początku nie jest ławo. Nie wszystko od razu dobrze się układa. My również musieliśmy zachęcić ludzi do działania. Nie od razu były wielkie efekty. Radziłabym, by rozpocząć od przedstawienia działalności błogosławionego Kolpinga. Zdziałał bardzo wiele w czasach kryzysu. Może by więc i w czasie obecnego kryzysu próbować go naśladować. Rozpoczęłabym od zorganizowania spotkania, by zastanowić się co można zrobić dla innych. Dobrze byłoby również spotkać się z innymi Rodzinami, by wymieniać doświadczenia. Z dotacji łatwo jest się rozliczyć – wystarczy gromadzić faktury i wykonywać wszystko zgodnie z planem. Na pewno w każdej Rodzinie znajdzie się ktoś (skarbnik lub księgowa), kto tego dokona.

- Dziękujemy bardzo za rozmowę i życzymy wielu sukcesów.


Rozmawiały Bożena Michałek i Beata Harasimowicz

<<   Powrót do działu - Kolping a praca




wszelkie prawa zastrzeżone © Współpraca dla pracy 2009